Na wesele? To odpowiednio się ubierz.
Czytana tej niedzieli w kościołach przypowieść o weselnej uczcie królewskiego syna, na którą zaproszeni nie chcieli przyjść, więc sproszono przypadkowych ludzi z ulicy, to obraz zamysłów Bożych względem najpierw Izraela, a potem wszystkich ludzi. Owi zaproszeni na weselną ucztę królewskiego syna to właśnie Izrael. Ten Izrael, którego przywódcy odrzucili plany Boga i wzgardzili Jego Synem. Izrael, który zabijał tych, których Bóg posyłał. Ich miasto, Jerozolima, kilkadziesiąt lat po ukrzyżowaniu Jezusa, została rękami Rzymian zburzona. A ci sproszeni z ulicy – dobrzy i źli – to poganie. Teraz oni stają się bliskimi króla; mogą uczestniczyć w radości Jego Syna... No a ten wyrzucony? Za brak stroju weselnego? To obraz tych, którzy wprawdzie należą do Kościoła, ale lekceważąc Boga trwają w grzechach. Nie zależy im na szacie dobra, sprawiedliwości, Bożej bojaźni...
O, ten jest niewierzący, wzgardził Bogiem – pokazujemy czasem palcami na tych, którzy nie chodzą na niedzielną Eucharystię. Ale czy nie gardzi Bogiem również ten, kto owszem, przyjmuje zaproszenie, ale potem Króla lekceważy? Kto uważa, że wymagania jakie stawia Ewangelia, to przesada? Nieważne na jak zaszczytne miejsce się załapał: jeśli taką przyjmuje postawę, zostanie wyrzucony.
/wiara.pl/



